sobota, 28 stycznia 2017

Dziadek i babcia - srebro na głowie i złoto w sercu

Hej! Jak pewnie wiecie dokładnie tydzień temu był dzień babci, a dzień później dzień dziadka. Warto wtedy odwiedzić ich, porozmawiać i wręczyć symboliczny prezent. Niektórzy niestety musieli już pożegnać się ze swoimi dziadkami. Ja jednych dziadków wogóle nie poznałam, jednak odwiedzam ich minimum raz  miesiącu na ich grobie. Tak samo było w sobotę. Razem z rodzeństwem pojechaliśmy zapalić symbolicznego znicza, pomodlić się i włożyć kwiaty do wazonu. W duchu wierzę, że kiedyś jeszcze ich poznam, nie tylko z opowieści. Babcia i dziadek ze strony mamy mieszkają z nami dlatego daleko iść nie musiałam. W tym roku wraz z siostrą, bratem, kuzynem i kuzynką postanowiliśmy zabrać ich na kolację. Nigdy wcześniej nie robiliśmy takiego prezentu dlatego mały stresik był przed tym jak to wypali, ale było super. Podczas kolacji uśmiałam się jak nigdy. Babcia i dziadek opowiadali nam o swoim dzieciństwie, podbojach miłosnych w szkole, a także o śmiesznych sytuacjach które im się wydarzyły. Dzięki tej kolacji jeszcze więcej się o nich dowiedzieliśmy. Nie tylko o nich, ale również o naszych mamach w młodości. Mój dziadek nie ma jednej nogi- nosi protezę i nie zapomniał przytoczyć sytuacji gdzie miałam około 5 lat i zabierałam mu kule. Babcia bardzo dobrze pamiętała gdy w wieku również około 5 lat przychodziłam do ich pokoju w szpilkach mamy, z torebką i kilkoma lalkami podawając się za panią z Paryża. Wtedy babcia zawsze robiła mi herbatkę, a na stół kładła ciasteczka (wydaje mi się, że przychodziłam tam dla tych ciastek). Bardzo lubiłam kiedy babcia i dziadek bawili się ze mną. Przez długi czas rytuałem wspólnym z babcią było granie w warcaby i chińczyka. Bardzo cieszyłam się kiedy przychodził ten moment. Mimo, że dziadek opowiadał historyjki, które już mnóstwo razy słyszeliśmy kolację i cały wieczór zaliczamy do udanych.
Ważne jest aby pamiętać o babciach i o dziadkach nie tylko ten jeden raz w roku. Naszym babciom i dziadkom będzie na prawdę miło kiedy porozmawiamy i odwiedzimy ich także w inne dni. Ja z dziadkami rozmawiam codziennie. Nie zawsze jest to kilkugodzinna rozmowa, ale i tak na pewno się z tego cieszą.
W przyszłości chciałabym być dla moich wnuków taką samą babcią jaką jest dla mnie moja. Uśmiechnięta, radosna, szalona i zawsze skora do pomocy.

Przy okazji chciałabym podzielić się z wami stroną która pomoże wam wybrać prezent dla każdego na każdą okazję Wyjątkowy Prezent, a także zniżkami Kody rabatowe Wyjątkowy Prezent.



A wy pamiętacie o swoich dziadkach nie tylko ten jeden raz w roku? Co podarowaliście im z okazji ich święta? Podzielcie się jakąś historyjką związaną z nimi :)

  ❤❤❤

czwartek, 26 stycznia 2017

Moje ulubione filmy #1

Hejka! Dzisiejszym postem rozpoczynamy nową serię na moim blogu, a będą to krótkie opisy moich ulubionych filmów, które warto obejrzeć. Przyjęłam sobie, że w każdym poście opowiem o 3 filmach. Kolejność będzie totalnie przypadkowa.

1. Trzy metry nad niebem.
Chyba prawie każda nastolatka widziała ten film. Może pomyślicie, że poszłam na prościznę, bo wymieniam najbardziej popularne filmy, ale nie wyobrażam sobie tej serii bez tego filmu. Film ten mogę oglądać w nieskończoność. Za każdym razem nie obejdzie się bez płaczu. Jest po prostu rewelacyjny. Film typowo romantyczny.


Gatunek: melodramat, dla młodzieży
Produkcja: Hiszpania
Premiera:  3 grudnia 2010 (świat)

Szesnastoletnia Babi, dziewczyna, z tak zwanego dobrego domu, świetna uczennica i przykładna córka, na skutek pogmatwanego splotu przypadków, poznaje Hacha, agresywnego chuligana, którego życie składa się z ćwiczeń na siłowni, wyścigów na motorze i bezsensownych bijatyk. Mimo krańcowo różnych charakterów i sprzeciwu apodyktycznej matki Babi, zakochują się w sobie bez pamięci. Pod wpływem tej miłości, która oczywiście nie ma szans na przetrwanie, zmieniają się oboje. Babi otwiera się na świat, dojrzewa, a Hache staje się bardziej refleksyjny, łagodniejszy. Babi jest jedyną osobą, której Hache powierza swój mroczny sekret, który tłumaczy jego agresywne i destrukcyjne zachowania.
 10/10

2. Love Rosie.
Film ten po raz pierwszy oglądałam wczoraj. Wcześniej bardzo dużo słyszałam o tym filmie. Jestem pewna, że wrócę do niego nie raz. Na tym filmie również płakałam.



Gatunek: Komedia romantyczna
Produkcja: Niemcy, Wielka Brytania
Premiera: 5 grudnia 2014 (Polska) 17 października 2014 (świat)

„Love, Rosie” nie jest typową komedią romantyczną. Ma pewne cechy dramatu z happy endem. To życiowy, fajny film z dobrymi dialogami i dynamiczną akcją. Bohaterowie są młodzi, nie bardzo wiedzą czego chcą i to jest przekonujące, że nie są pewni swoich uczuć. Dopiero kiedy dojrzewają odkrywają, co naprawdę czują. Film opowiada o Rosie Dunne, która wraz ze swoim najlepszym przyjacielem Alexem planuje naukę w jednym z uniwersytetów USA . Wszystko przewraca się do góry nogami, kiedy po szalonej nocy z najpopularniejszym chłopakiem w szkole Rosie odkrywa, że jest w ciąży. Mimo wszystko, namawia Alexa do wyjazdu, a sama przygotowuje się do macierzyństwa.
                                                                                10/10

3. Szkoła uczuć.
Kolejny film, na którym nie da się nie uronić choć jednej łzy. Film ten oglądałam już mniej więcej rok temu.



Gatunek: melodramat, dla młodzieży
Produkcja: USA
Premiera: 28 czerwca 2002 (Polska) 23 stycznia 2002 (świat)

"Szkoła uczuć" to prawdziwa opowieść o miłości, dwojga ludzi, którzy już nie są dziećmi, którzy właśnie wchodzą w dorosłość. Landon - pewny siebie, szkolny przystojniak, nie dba ani o oceny w szkole, ani o to, co o nim sądzą inni. Jamie  jest córką miejscowego pastora. Jest skromna, pracowita, zdolna i chętnie pomaga innym. Chociaż pozornie dzieli ich wiele, ich drogi wkrótce się skrzyżują. Fabuła filmu rozgrywa się w szkole wyższej. Miejsce to jest szczególne ze względu na unikalne środowisko, w którym wszyscy wszystko klasyfikują, segregują, etc. Przynależność jest jedną z najważniejszych wartości. Tu najbardziej się liczy to czy "jesteś z nami czy przeciwko nam". W szkole w Beaufort, Landon Carter z pewnością jest na najważniejszej liście. A Jamie Sullivan? Cóż... ona najprawdopodobniej nie jest na żadnej z list. Landon i Jamie najprawdopodobniej nigdy by nie zwrócili na siebie uwagi. Prawdopodobnie nawet nigdy by się na siebie nie natknęli, gdyby nie tragiczny wypadek.
                                                                             10/10

❤❤❤

sobota, 14 stycznia 2017

Haul zakupowy #2

Hej! Dziś po raz kolejny pokażę wam rzeczy, które sobie kupiłam. Szczerze to nie spodziewałam się, że haul zakupowy pojawi się tak szybko. Mimo wszystko bardzo cieszę się z tego powodu. Aktualnie we wszystkich sklepach są spore promocje, dlatego żal było nie kupować. Więc jeśli macie jeszcze trochę pieniędzy to pędzikiem do galerii na zakupy :P



Bluza z napisem kupiona w New Yorker . Cena ok 45 zł.


Bluza 'króliczek' kupiona w Cropp. Cena ok 70zł.


Spodnie bordowe kupione w Cropp. Cena ok 40 zł.


T-shirt kupiony w New Yorker. Cena ok 25 zł.


 Kardigan kupiony w New Yorker. Cena ok 30 zł.


Sweter (w rzeczywistości zielony ciemny kolor) kupiony w New Yorker. Cena ok 60 zł.

 ❤❤

sobota, 7 stycznia 2017

Bullet journal.

Hej! Dzisiejszy post poświęcony będzie bullet journalowi. Jeśli nie wiecie co to jest, zamieszczam króciutki opis : 

Bullet journal to system prowadzenia notesu z zapiskami opracowany przez Ryder Caroll. Sam autor mówi, że ten notes ma po prostu dobrze Wam służyć – ma być funkcjonalny, ma ułatwiać życie. Siła bulett journalingu tkwi w prostocie – żeby zacząć potrzebny jest papier i długopis, nic poza tym.

Szczerze mówiąc zauważyłam, że taki notes zakładają sobie zazwyczaj dorosłe kobiety, jednak tak naprawdę każdy sam sobie go personalizuje pod swoje upodobania. Dlatego postanowiłam go troszkę poprzekształcać i sama coś takiego założyć. Najlepsze w bullet journalu jest to, że każdego miesiąca mogę wszytko sobie zmieniać, usuwać co jest mi zbędne, a dodawać co chciałabym mieć. Mam nadzieję, że pomoże mi to w lepszej organizacji i dzięki temu o niczym nie zapomnę. Oby tak było. Założyłam go również dla statystyk. Chciałabym wiedzieć ile razy w miesiącu robię dane czynności, przeznaczyłam na to odpowiednie miejsce. 
W sklepach są specjalne notesy przeznaczone do bullet journala jednak ja nie mam ochoty wydawać przeszło stówy (chyba) na zwykły notes w grubej okładce z gładkimi kartkami. Ja kupiłam sobie zwykły 80 kartkowy zeszyt z gładkimi kartkami za nie całe 2 zł. Także jest różnica. Po za tym nie wiem czy bulett sprawdzi się u mnie ''w praniu''. Dlatego warto zacząć od zeszytu. Na zdjęciach możecie zobaczyć jak wyglądają u mnie poszczególne strony. Jeżeli chcecie zobaczyć więcej inspiracji to na youtube są filmiki tego typu. Przydatna była u mnie również strona pinterest. Można znaleźć tam mnóstwo inspiracji.
Mam taki pomysł, żeby za miesiąc zrobić post typu ''Miesiąc z bujo'', a kolejne posty o bulett wtedy gdy nastąpią jakieś zmiany. Co o tym myślicie? 
Ostrzegam iż nie mam talentu plastycznego, moje pismo jest okropne dlatego nie każdemu mój bulett przypadnie do gustu. Nie jest to dzieło sztuki, a coś co poprawia organizację.








 








A wy macie bulett journal, albo chociaż o nim słychaliście? Co sądzicie o takim własnym personalizowanym notesie? Przypadł wam do gustu?
 
❤❤❤